d3vil | e-blogi.pl
. 2016-04-13

u mnie było różnie z tym płaczem. Było tak, że np. rozmawiałem kiedyś (pierwszy i ostatni raz) rozmawiałem z psychologiem i zwierzyłem się, że przeżywałem niejednokrotnie tragiczne sytuacje(na tamten czas był to np rak u Taty) i nie umiem płakać choć niejednokrotnie chciałbym by poczuć ulgę. Usłyszałem , że widocznie kiedyś jakiś zestaw sytuacji zablokował mnie emocjonalnie i nie umiem płakać. Życie pokazało , że nie umiałem płakać i nie umiałem też śmiać się. Byłem po-blokowany emocjonalnie i to był jeden z głównych czynników który później wpędził mnie w narkotyki. Bo coś czułem. Ale nie umiałem ani tego przyjmować ani tym bardziej sobie z tym radzić. I 'uspokajałem to' narkotykami i alkoholem w coraz większych dawkach. Nie płakałem zbytnio nawet na pogrzebie Taty który popełnił samobójstwo - choć wierzcie mi., serce bezpowrotnie wtedy pękło mi na pół. Tak naprawdę., to, że umiem znów płakać i śmiać się., sprawił cud. Cud, że mogłem przestać brać narkotyki, że Mama przestała pić, że chodząc na mitingi NA spotkałem ludzi podobnych do mnie którzy swym wsparciem emocjonalnym dali mi nadzieje i uratowali mi życie przez to. Będąc trzeźwym mogłem na nowo uczyć się przyjmować emocje, radzić sobie z nimi, płakać i śmiać się. Po prostu nauczyłem się na nowo przyjmować życie bo przedtem tego po prostu nie umiałem. Dobrego dnia Wam 


pytanie 2016-04-12

Mam drobne pytanie do wszystkich czytelników moich textów.


Czy ktoś to czyta?


Sądząc po ilości wejść tak.


Piszę bo zastanawiam się nad dalszym prowadzeniem tego bloga.


Tych którzy to czytają prosiłbym o wypowiedź , czy powinienem kontynuować wpisy na blogu.


Dobrego wieczoru Wam wszystkim ! ;)


. 2014-12-30

Pamiętam jak dziś., chodź od tamtego czasu minęło niemal półtorej roku, jak Tato pierwszy raz od niepamiętnych czasów próbował być trzeźwy.  Traktowałem to jak autentyczny cud od Boga… Tata pił odkąd pamiętam. Bez wątpienia był alkoholikiem. Pamiętam bardzo dobrze jak próbowałem Mu pomagać ., całe dziecięce życie i część życia dorosłego, świadomie oraz podświadomie chciałem i dążyłem do tego by przestał pić. Bezskutecznie. Mojego Tatę zapamiętałem jako bardzo dobrego człowieka uzależnionego od alkoholu. Nałóg stopniowo ale skutecznie go zmieniał zarówno fizycznie jak i mentalnie.


Mam w pamięci ten obraz dwóch tygodni jak Tato ‘na serio’ sam z siebie próbował przestać się niszczyć. Sam, co istotne, załatwił sobie odwyk w Radziejowie. Później planował swoją obecność na mityngach AA. Cieszył się, że za odłożoną kasę kupił sobie spodnie. Bo dawno niczego sobie nie kupił bo wszystko trwonił na piwo i wódkę. Pamiętam tą iskrę nadziei w jego oczach i moją wiarę, że to jest to. Wierzyłem bardzo mocno , że skoro moje modlitwy zostały wysłuchane w stosunku do Mamy która jest trzeźwa od koło trzech lat to może i Tacie się teraz uda. W końcu za Tatę też się modliłem by udało mu się wyrwać z alkoholowego piekła. Tak bardzo kurwa wierzyłem… Wierzyłem, że Mama i Tata się zejdą, że z Tatą założę firmę remontowo budowlaną bo On posiadał olbrzymią wiedzę z tego zakresu. Wierzyłem w końcu w to, że wszystko składa się w stabilną całość. Że składa się w taki sposób jaki sobie wymarzyłem…


12.Marca.2013r przekonałem się, że moje marzenia były iluzoryczne. Pękły jak bańka mydlana. Tata tego właśnie dnia odebrał sobie życie. Moje serce pokruszyło się na drobne kawałki jak porcelanowy dzban. Składam je do dziś… To tak bardzo boli , pytania, „dlaczego to zrobił?”  pozostają bez odpowiedzi. Tata nie zostawił żadnego listu pożegnalnego, nie dawał żadnych znaków, że planuje ze sobą skończyć…  Nie zdążyłem mu powiedzieć, że Go kocham i że jestem dumny z jego dwóch tygodni abstynencji … Teraz często powtarzam to nad jego grobem., zastanawiając się jednocześnie czy jest dumny ze mnie…


. 2014-12-25

Wchodząc w próg drzwi zobaczyłem w łóżku ciało Taty. Wyglądał jakby spał. Na rękach widoczne były sine plamy opadowe. Na stole leżała wstęga papieru z zupełnie płaską linią EKG. Pobladłem… Zaczęliśmy szukać jakiś dokumentów. Musieliśmy przecież zadzwonić do lekarza rodzinnego by wystawił kartę zgonu. I musieliśmy zadzwonić do jakiegoś domu pogrzebowego. Znaleźliśmy tuż za telewizorem opakowania po tabletkach antydepresyjnych i lekach na nadciśnienie. W sumie brakowało stu czterdziestu tabletek…


. 2014-08-11

-Siema. Po ile masz?


Rozpocząłem rozmową telefoniczną ten zimowy dzień


-Po 30 Devil.


-Kurwa! Drożej nie można? Wszyscy mają po 20


-Ja mam po 30


-Okej, sucho odpowiedziałem, będę za 20 minut u Ciebie. Przygotuj mi dwójkę.


-Dobra, będzie


 


Skrzypiący pod butami śnieg jest piękną grą dźwięków, którą kochają moje uszy. Zawsze idąc do dilera zastanawiałem się gdzie zmierzam. Nie oczywiście w sensie dosłownym. Bo doskonale znałem punkt odbioru. Zastanawiałem się w sensie symbolicznym. Oczywiście niezbyt długo bo takie myśli daremnie męczą i nie przynoszą zupełnie niczego. Najlepiej było je odrzucić jako bezwartościowe.


 


Wróciłem do domu. Paulina była w  pracy. Miałem mnóstwo czasu dla siebie co mnie cieszyło bo przede wszystkim na spokojnie mogłem sobie zajebać a potem jeszcze raz.  Nigdy nie układałem ścieżki dowodem osobistym, jak kilku moich znajomych, uważałem to za w pewien sposób hańbiące. Używałem zawsze kart kredytowych, najczęściej tych mało potrzebnych. Kupiłem sobie kanapkę po drodze do domu- by nie być głodny przez resztę dnia. Paulina czasem się dziwiła, że nic nie jem lub jem mało lecz zawsze dało się to wytłumaczyć na tysiące sposobów, wystarczyła odrobina kreatywności.  


 


Ułożyłem sobie jedną z porządniejszych ścieżek. Zwinąłem dziesięć złotych. Amfetamina ma gorzki smak… ale o tym miałem się dowiedzieć dużo później.


 


 Cdn


 


. 2014-08-10

To miał być normalny Marcowy dzień. Zwyczajny. Myśląc  o tym dniu, wyłączyłem w noc poprzedzającą, swoją komórkę w pizdu , z niekrytym zamiarem wyspania się jak najdłużej się uda.  Miałem ostatnio dziwne sny, męczyły mnie one i byłem zwyczajnie przemęczony. Choć raz chciałem się wyspać jak normalny użytkownik daru jakim jest sen. Tak miałem się wyspać jak długo tylko mogę.









Zbudziło mnie walenie do drzwi. Przestraszyłem się bo nikt nigdy nie dobijał się w nie tak mocno. Przestraszyłem się i w pół mroku świadomości poszedłem w stronę łomotu. Drzwi otworzyły się wcześniej niż zdążyłem do nich dojść.









Widzę zapłakaną Paulinę. Znałem ten rodzaj płaczu bo już kiedyś płakała w podobny sposób. To nie był zwykły płacz, to nie był zwykły szloch. Ocknąłem się w sekundę.









-Paulina co się stało? Co się stało?


-Devil  , mówiła przez łzy, Devil z Twoim Tatą coś jest , coś się stało.









Cdn


11)Wiersz. List 2013-11-11

Pisząc do Ciebie te słowa
Oddycham słabiej życiem
Tętno zanika stopniowo
Papierowe minuty płoną...
Zamieniając się w popiół


Wiem... chciałbyś bym był ze stali
Tak ,. taki jestem...
Na tą chwilę jednak
Jestem kruchy jak szkło
Gasnę na moment niczym życie
Pisząc ..płyną mi łzy


Chciałbym byś wiedział,.
Że tęsknie , że zawsze Cię kochałem
Jeśli mówiłem to zbyt rzadko- przepraszam.
Wiedz, że radzę sobie
Idę przez życie zaciskając z bólu zęby
Jednak dumnie i godnie oraz odważnie.


Bardzo często modlę się za Ciebie
Modlę się za nas...
By Bóg miał nas wszystkich w swej opiece...


Wiesz? Takie listy jak te..pomagają mi
Oswajam fale strachu
Czasami boje się kolejnego dnia
Mogę na chwilę też,,
Iść tam gdzie jesteś Ty
Rozpłynąć się...


Chciałbym się z Tobą spotkać
Wierzę,..że prędzej lub później to nastąpi
Póki co..
Zostały mi fotografie i listy...


Ograniczyła nas chwila Twojego odejścia bez zapowiedzi
Zarzuciła na nas sieć ...
Wiedz, że robię wszystko byś był ze mnie dumny
Mam nadzieje, że tam gdzie jesteś zaznajesz szczęścia
Mam nadzieje, że choć tego nie widzę
Że, Ty na mnie patrzysz 
Czuwasz w każdym momencie
Tak mi przykro...
Tak bardzo chciałbym jeszcze raz ...







10)Wiersz. Twarz 2013-10-18







Plastyczność uczuć dała o sobie znów znać

Wszystko zmienia się co sekundę

Czas rysuje niczym plastyk nastroje

Parabola emocji - w górę i w dół


Nie pozwól bym ukrył się pod kolejną maską

Bo znam ich tysiące, regularnie używam

Mam jedną twarz , złamaną Marcowym dniem

Jedno oblicze przykrywane uśmiechem 


Ta wieczność utkana jednym dniem

Daje znać o sobie w jesień

Gdy pierwszy dzień Listopada

Nabiera innego znaczenia


Wstając codziennie rano

Wstaje po swoją godność 

Przyszło mi walczyć o nastrój

Walczyć o każde tchnienie


Mam tysiąc twarzy 

Używanych codziennie

Tysiąc uśmiechniętych masek

Ty i ja znamy tą jedną powłokę duszy

Jedną twarz znamy oboje


Proszę

Nie pozwól bym

Zatracił się w używaniu masek

Proszę

Bym zachował siebie

Takim kim jestem

Proszę

Rozpoznaj i pomóż mi rozpoznać gdy jest mi źle

Moment gdy będę mógł złamać i wyrzucić ból 

I się uwolnić....





.



9)Wiersz. Ostatni krok 2013-09-08




Nie siedzę dzisiaj 

Nie jestem tam gdzie moje ciało

Odpływam dziś zupełnie 

Może się spełnię

Lecąc tam gdzie nie ma Cię

Tam gdzie nawet nie ma mnie

Nigdy mnie tam nie było



To nowy horyzont

Planeta złamanych kształtów

Kwitnącej nadziei

Biegną tam moje myśli

Każdy kawałek duszy

Mojego wnętrza i uczyć



Przez ograniczenia umysłu się przedarłem

Zaglądnąłem przez schizofreniczne ramiona dnia codziennego

Codziennego chleba 



Niemal umarłem 

By żyć dla takich chwil

Trzeba wiele poświęcić

Niemal złożyć siebie 

W całopaleniu dla chwili jednej



W szerokiej drodze

W wąskim znaczeniu słowa

Nic nie było

Nie czas iść drogą

Drogi nie są łatwe



Czas zmierzać 

Iść dokądkolwiek

Ułamać opłatek życia

Tego który nam dano

To życie które zapamiętamy najlepiej



Jest najpięknijsze



Lecę panowie i panie

Stanąłem na parapecie

Na skraju

Na piątym piętrze

I roztwieram skrzydła

Patrząc ze łzami na wschód słońca...



.


8)Wiersz. Zacząłem 2013-07-22

Kiedy w oczy wiała bryza
Zmuszając do łez..
Wypuściłem psy 
Te smutne, rozjątrzone zwierzęta
Muszę wyjechać a...
A nie mógłbym nimi opiekować 
Nie mógłbym w tym czasie

Czułem się za nie odpowiedzialny
Ale to się już zmieniło
Na zawsze spopieliło w piecu 
Wypuszczam je wolno 
Niech biegną i cieszą się życiem
Wiem , że wypuszczając je 
Pozwolę sobie na tą samą radość

Mam nadzieje, że nigdy nie wrócą

Zacząłem więc...

Spuściłem swoje psy ze smyczy
Jeden po drugim
Jak statki zaczęły się oddalać
Odbijały się w zachodzie słońca
Nad horyzontem

Nie tęsknią ..
I ja nie tęsknie.
.




e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]